Rynek w liczbach • E-commerce jako rynek danych

Rynek e-commerce

rynek danych i treści

W e-commerce przyzwyczailiśmy się mierzyć sukces w zamówieniach i przychodach. Jednak za każdym zamówieniem stoi cała infrastruktura: specyfikacje, opisy, obrazy, formaty, tłumaczenia i niekończące się uzgodnienia. Ta strona przedstawia skalę rynku w liczbach i procesach.

Kluczowe wskaźniki skali
rzędy wielkości
28 mln+
sklepów internetowych na świecie
14 mln
z tego w USA
350–600 mln
SKU u liderów rynku
15–25%
strat spowodowanych danymi
Jeden SKU zamienia się w dziesiątki wersji danych: kanały sprzedaży, języki, formaty, wymagania platform.
Nawigacja po stronie
Dane to szacunki rzędu wielkości. Mogą się różnić w zależności od rynku, ale ogólny obraz pozostaje stabilny.

Jak czytać tę stronę

Ten artykuł jest celowo szczegółowy. Nie skracamy materiału do „kilku tez”, ponieważ skala problemu ujawnia się dopiero poprzez połączenie liczb, łańcuchów dostaw i efektów operacyjnych.

Nie opisujemy tu, jak działają rozwiązania i technologie – od tego są inne strony. Tutaj przedstawiamy podstawy: jak wygląda dzisiejszy rynek danych i dlaczego w obecnej formie przestaje się skalować.

Podejście
Dane + procesy

Nie „opinia”, lecz obserwowalna mechanika rynku.

Skupienie
Logistyka treści

Gdzie marnowany jest czas i gdzie gubione są dane.

Rezultat
Zrozumienie skali

Dlaczego jest to zadanie systemowe, a nie lokalne.

W najbliższych latach koszt publikacji produktu online zrówna się, a następnie przewyższy koszt jego fizycznej dostawy. Logistyka jest optymalizowana od dziesięcioleci, podczas gdy logistyka treści pozostaje ręczna i fragmentaryczna.
Sekcja 1

Skala rynku danych

Ilu uczestników jest zaangażowanych

Na świecie działa około 28 mln sklepów internetowych. Z tego około 14 mln znajduje się w USA, a w Europie — kilka milionów (np. Wielka Brytania ≈ 1,1 mln, Niemcy ≈ 0,7 mln, Francja ≈ 0,6 mln).

Oprócz handlu detalicznego, w łańcuchy e-commerce zaangażowane są miliony producentów i dostawców. Tylko w Europie jest to około 2,3 mln firm produkcyjnych, które potencjalnie dostarczają dane produktowe.

Świat
≈ 28 mln
stron e-commerce
USA
≈ 14 mln
około 50% świata
Europa
miliony
UK 1,1 / DE 0,7 / FR 0,6
Infografika: sklepy według regionów (szacunkowo)
skala umowna
USA
≈ 14 mln
Europa
≈ 5–7 mln
Reszta świata
≈ 7–9 mln
*Europa i reszta świata to przybliżone oszacowanie dystrybucji, ponieważ różne źródła agregują strony internetowe w różny sposób.
Kluczowy efekt skali
1 SKU → dziesiątki wersji danych

Nawet jeśli fizycznie produkt jest ten sam, w świecie cyfrowym mnoży się: różne kanały sprzedaży, różne wymagania witryn, różne języki i formaty.

Infografika: wzór
1 SKU × 5–10 kanałów × 5–20 języków
= 25–200+ wersji
Ten sam produkt w formie cyfrowej jest tworzony dziesiątki razy. Jeden SKU jest przepisywany i rekodowany na każdym etapie łańcucha, zamiast raz stać się niezawodnym źródłem danych.
Liczba SKU i kart produktowych
Typ gracza Typowy katalog
Mały biznes 100–1 000 SKU
Średni sprzedawca detaliczny 10 000–100 000 SKU
Duży sprzedawca detaliczny 100 000–500 000 SKU
Marketplace'y setki milionów SKU
Najwięksi gracze mają inną skalę: liderzy rynku operują na 350–600 mln SKU.

Ile jednostek informacji istnieje

Biorąc pod uwagę języki, formaty i kanały (strona internetowa, marketplace, reklama, feedy), liczba unikalnych jednostek informacji o produkcie (SKU × język × format × kanał) sięga setek miliardów fragmentów danych.

Dla porównania: otwarte katalogi, takie jak Icecat, zawierają ponad 25 mln kart katalogowych w 77 językach — to ilustracja skali wersji wielojęzycznych.

Infografika: mnożniki złożoności
SKU baza
Języki 5–20
Kanały sprzedaży 5–10
Formaty / Wymagania wiele
Podsumowanie: 25–200+ wariantów danych na jeden produkt (rzędy wielkości).
Aż 80% treści produktowych w e-commerce nadal jest przesyłanych za pomocą Excela i podobnych formatów. W erze API, chmury i sztucznej inteligencji rynek opiera się na praktykach z lat 90.: ręcznym kopiowaniu, błędach i utracie danych na każdym etapie.
Sekcja 2

Łańcuch przepływu treści

Gdzie dane są tracone

Informacje produktowe rzadko trafiają bezpośrednio od producenta do klienta. Typowy łańcuch to: producent → dystrybutor → dostawca → sklep → CMS → marketing.

Na każdym etapie dane są transformowane, zmieniają się formaty, część informacji jest odrzucana, a część przepisywana ręcznie. Jeśli producent określił około 20 atrybutów, do witryny dociera często tylko 10–15.

Infografika: straty w łańcuchu
Producent
100%
Dystrybutor
80–90%
Dostawca
70–80%
CMS
50–70%
Marketing
40–60%
Podsumowanie: ten sam produkt jest często ręcznie przepisywany 3–5 razy przez różnych uczestników łańcucha.
Co dzieje się na poszczególnych etapach
Producent

Tworzy dane źródłowe: atrybuty, kody SKU, obrazy. Często — jedna wersja językowa i wewnętrzne standardy.

Dystrybutor / dostawca

Przekłada dane do własnych szablonów, dodaje pola (stany magazynowe/kody), gubi detale marketingowe, zmienia format.

Sklep / CMS

Importuje do własnej struktury, dodaje SEO i kategorie. Praca ręczna generuje literówki, pominięcia i niespójności.

Kanały / marketing

Wymagają osobnych feedów i ograniczeń formatu. Każda niezgodność skutkuje brakiem publikacji produktu w kanale lub błędami.

Rynek dawno zautomatyzował finanse i logistykę, ale wciąż nie zautomatyzował danych. Płatności i magazyny działają jak przemysł, a treść produktowa – jak rzemiosło.
Infografika: gdzie „traci się” sens
Niezgodność formatów wysoko
Ręczne korekty wysoko
Straty na kanałach średnio
Ocena jakościowa: gdzie najczęściej pojawiają się błędy i braki.
Sekcja 3

Koszt treści jako procesu

Praca ręczna

W masowym e-commerce ręczna obróbka jednej karty produktu bez automatyzacji zajmuje zazwyczaj 5–20 minut, a jej bezpośredni koszt waha się w granicach 1–5 USD. Istnieją też bardziej złożone kategorie, ale ten zakres jest typowy dla standardowego strumienia danych.

Scenariusz A
5 min
1 USD / karta produktu
Scenariusz B
10 min
3 USD / karta produktu
Scenariusz C
20 min
5 USD / karta produktu
Infografika: co oznacza 1000 SKU
A: 5 мин
≈ 83 godziny
≈ $1 000
B: 10 мин
≈ 167 godzin
≈ $3 000
C: 20 мин
≈ 333 godziny
≈ $5 000
A to tylko wstępne przetwarzanie. Aktualizacje powtarzają te koszty w kółko.
Kolejna skala: ręczna weryfikacja
Dla małych firm typowe jest 8–12 godzin ręcznej pracy tygodniowo na weryfikację i poprawki. To równowartość 10 000–18 000 USD rocznych bezpośrednich kosztów czasu.
Koszty pośrednie publikacji produktu stają się porównywalne z kosztami logistyki. Tam, gdzie logistyka produktowa jest zoptymalizowana, logistyka treści często pozostaje ręczna i niekontrolowana.
Koszt błędów

Niska jakość danych prowadzi do wymiernych strat: 15–25% przychodów przepada z powodu treści; do 25% zwrotów wynika z niespełnienia oczekiwań.

Słabe wyszukiwanie8–12%
Zwroty / niezgodności5–8%
Błędy danych i dostępności5–7%
Paski — wizualizacja udziałów w całkowitych stratach (orientacyjnie).
Co „zjada” czas
Zbieranie danych
pliki / maile
Normalizacja
formaty / jednostki
Jakość
weryfikacje / korekty
Kanały
feedy / reguły
Każdy uczestnik rynku jest dziś dla siebie zarówno „elektrownią”, jak i „siecią energetyczną”. W dojrzałych branżach istnieją oddzielni dostawcy infrastruktury. W treści e-commerce brakuje takiej warstwy – dlatego każdy robi wszystko sam.
Sekcja 4

Małe firmy i duzi gracze

Jeden problem — różne możliwości

Duże firmy mogą narzucać formaty dostawcom i inwestować w infrastrukturę. Małe i średnie firmy częściej muszą dostosowywać się do danych wejściowych i ograniczać asortyment z powodu niemożności przetworzenia treści.

Duży gracze
  • narzucają wymagania dostawcom
  • inwestują w PIM i integracje
  • utrzymują zespoły ds. jakości danych
  • tolerują błędy dzięki skali działania
Małe / średnie firmy
  • obsługuje formaty dostawców
  • nie ma budżetu na infrastrukturę
  • ogranicza asortyment z powodu treści
  • publikuje niekompletne karty „tak jak jest”
Treść staje się ukrytą barierą wzrostu: brak zasobów – brak rozwoju katalogu.
Infografika: gdzie tkwi siła formatu
Duże
wymagają formatu
Małe
dostosowują się do przychodzących
W gospodarce cyfrowej skalę biznesu coraz częściej definiuje skala danych. Jeśli katalogu nie da się szybko i jakościowo opublikować, wzrost jest ograniczony nie popytem, a operacjami.
Sekcja 5

Dostawcy jako systemowe wąskie gardło

Dostawca — punkt wyjścia treści

Dostawcy i producenci to pierwotne źródło informacji o produkcie: specyfikacje, kody SKU, obrazy, opakowania, certyfikaty i opisy techniczne. Jednak samo posiadanie danych nie oznacza, że są one gotowe do wykorzystania przez rynek: dane rzadko są od razu ustrukturyzowane tak, by bez strat przejść całą ścieżkę aż do witryny sklepu.

W logistyce istnieją standardy i role (przewoźnik, magazyn, fulfillment). W danych często brakuje zarówno standardów, jak i „operatora sieci”: dostawca jest zmuszony pełnić rolę zarówno producenta danych, jak i ich integratora – bez odpowiedniej infrastruktury.

Kluczowa przyczyna

Różnorodność formatów i punktów prawdy

Dla tego samego asortymentu dostawca często dysponuje kilkoma równoległymi źródłami: część danych jest w systemie ERP, część w arkuszach kalkulacyjnych, część w plikach PDF, a część w e-mailach i uzgodnieniach. Dla detalisty przekłada się to na ciągłe „uzupełnianie braków”, walidację i ręczne poprawki.

Infografika: gdzie znajdują się dane dostawcy
Systemy
ERP / magazyn / cennik

Kody, stany magazynowe, opakowania, część atrybutów.

Pliki
Excel / CSV

Szablony dla klientów, ręczne korekty.

Dokumenty
PDF / katalogi

Opisy marketingowe i specyfikacje.

Komunikacja
E-maile / komunikatory

Wyjaśnienia, brakujące zdjęcia, wykluczenia.

Niestandardowe atrybuty

Dostawcy zazwyczaj nie dostosowują danych do jednolitego słownika atrybutów rynkowych. Dostarczają to, co mają: własne nazwy pól, różne jednostki miary, różne poziomy szczegółowości. W rezultacie „normalizacja” jest faktycznie przeprowadzana po stronie sprzedawcy detalicznego lub marketplace’u.

Jedno znaczenie Jak występuje w danych Co robi sprzedawca detaliczny
Kolor Color / Colour / Col / Kolor / Odcień Mapuje, normalizuje
Rozmiar Rozmiar / Wymiary Standaryzuje jednostki i format
Materiał Materiał / Skład Tworzy słowniki wartości
Powtarzalność: tysiące firm równolegle wykonuje tę samą normalizację — i płacą za to w kółko.

Jeden dostawca — do 5–10 formatów

W praktyce dostawca współpracujący z dużą liczbą partnerów musi utrzymywać **nawet 5–10 różnych szablonów** i systemów atrybutów. W pewnym momencie koszty utrzymania zaczynają rosnąć szybciej niż korzyści — a dostawca albo obniża jakość, albo przechodzi na pośredników, tracąc kontrolę.

≈ do 5
Jeszcze działa

Wsparcie ręczne i rzadkie aktualizacje.

≈ 5–10
Strefa przeciążenia

Rosną ryzyko błędów i dezesynchronizacji.

≈ 10+
Zahamowanie skalowania

Pojawiają się pośrednicy i utrata kontroli.

Dlaczego dostawca nie może „dostosować się do wszystkich”

Powody zazwyczaj nie wynikają z „niechęci”, lecz z ekonomiki procesu: obsługa wielu formatów staje się osobnym produktem. Poniżej przedstawiamy typowe ograniczenia.

Dane są rozproszone w różnych źródłach

Systemy ERP, cenniki, pliki, katalogi i komunikacja rzadko są zebrane w jedną strukturę – brakuje „jednego źródła prawdy” (Single Source of Truth).

Zbyt wiele wyjątków dla poszczególnych kategorii

Różne kategorie wymagają różnej głębokości i różnych atrybutów; uniwersalny szablon „dla wszystkiego” nie istnieje.

Ograniczone zasoby IT i priorytety

Dla wielu dostawców „content” jest procesem pobocznym w stosunku do produkcji i sprzedaży, dlatego nie otrzymuje systematycznych inwestycji.

Wzrost liczby klientów mnoży koszty aktualizacji

Każda aktualizacja zamienia się w łańcuch e-maili i poprawek w wielu szablonach; brak synchronizacji staje się normą.

Infografika: degradacja danych w trakcie przesyłania

Od „surowca” do witryny – przez straty i kopiowanie

Dostawca przekazuje dane „tak jak jest”
Własne pola, jednostki, wersje, nie zawsze kompletna struktura.
Sprzedawca detaliczny przetwarza
Mapowanie atrybutów, normalizacja, kontrola jakości.
Kanały wymagają własnych formatów
Feedy i ograniczenia generują dodatkowe wersje danych.
Efekt: rynek płaci za to samo wielokrotnie
Traci się sens, praca się powiela, aktualizacje powtarzają cykl od nowa.

Podsumowanie sekcji

Treści od dostawców to „surowiec” e-commerce. Rynek traktuje je jak gotowy produkt, choć między surowcem a witryną znajduje się warstwa transformacji: słowniki, normalizacja, lokalizacja, kontrola jakości i aktualizacje.

Dopóki ta warstwa nie istnieje jako infrastruktura, każdy uczestnik rynku buduje ją samodzielnie — i dlatego problem nie zostaje rozwiązany lokalnie.

Dostawca nie jest „winny” chaosu. Nie ma bodźca, by stał się integratorem całego rynku. Ale rynek systemowo tego od niego wymaga.
Kto kontroluje format
Duże sieci wymagają standardu
Małe sklepy akceptują przychodzące
Asymetria formatu pogłębia rozbieżność jakości danych między segmentami.
W twardych metrykach
Wersji na SKU 25–200+
Kopiowanie w łańcuchu 3–5
Straty spowodowane danymi 15–25%
Czego wymaga rynek
  • neutralna warstwa transformacji danych
  • jednolite słowniki atrybutów i jednostek
  • automatyzacja aktualizacji i kontroli jakości
Finał

Co pokazują te liczby

1) Treść to logistyka, ale bez branży

W e-commerce pieniądze i dostawy są od dawna zindustrializowane. Jednak dane o produktach nadal przemieszczają się ręcznie, fragmentarycznie i z utratą — w dziesiątkach wersji i formatów.

2) Problem ma charakter systemowy – i dlatego nie zostanie rozwiązany „wewnątrz jednej firmy”

Każdy uczestnik jest zmuszony budować własną warstwę transformacji danych: mapowanie atrybutów, normalizacja, kontrola jakości, lokalizacja, feedy. Ale to nie skaluje się na poziomie rynku — praca jest powielana równolegle przez tysiące firm.

3) Rosnąca przepaść między dużymi a małymi podmiotami

Duży gracze mogą narzucać format dostawcom i inwestować w infrastrukturę. Mniejsi częściej muszą publikować „tak jak jest”, ograniczać asortyment i tracić efektywność z powodu niemożności przetworzenia strumienia treści.

Dlaczego powstał NotPIM Postrzegamy ten problem jako infrastrukturalny: rynek potrzebuje neutralnej warstwy, która zmniejsza duplikację, redukuje straty danych i automatyzuje logistykę treści bez próby „przełamania rynku pod siebie”. Nie „kolejna witryna”, nie „kolejny format”, ale sposób na łączenie uczestników rynku na poziomie danych.
Kluczowe stwierdzenie
Rynek potrzebuje infrastruktury danych – tak samo, jak potrzebuje infrastruktury logistycznej.

Dlatego rozwiązania wdrażane „w pojedynkę” nie dają efektu skali, a podejście na poziomie ekosystemu – tak.

Przejrzystość

Wszystkie wartości na stronie to szacunki rzędu wielkości i typowe zakresy dla rynku międzynarodowego. Mogą się różnić w zależności od kraju i kategorii, ale ogólna mechanika rynku (duplikaty, straty, praca ręczna) pozostaje niezmienna.

Dane i oceny na tej stronie są aktualne na dzień grudzień 2025.